Justyna Kowalczyk… Miło było znów zobaczyć na trasie tę wielką mistrzynię biegów, jedną z najlepszych zawodniczek w historii naszego sportu. Niemal równo rok temu oficjalnie pożegnała się z rywalizacją w Pucharze Świata, kończąc karierę przebogatą w sukcesy. Niedługo później, wraz ze swym wieloletnim trenerem Aleksandrem Wierietielnym, wzięła się za odbudowę, a może raczej budowę od nowa polskich biegów. Obserwując swe podopieczne, widząc, jakie robią postępy, ile wylewają potu na treningach, stwierdziła, że jeśli zajdzie taka potrzeba, będzie mogła im pomóc podczas najważniejszej imprezy sezonu, mistrzostw świata w Seefeld. Słowa dotrzymała i pojawiła się na trasie dzisiejszego sprintu – niemal rok od ostatniego, w pełni „zawodowego” startu. Wraz z nią w biało-czerwonych barwach wystąpiła Skinder, młodziutka wielka nadzieja naszych biegów, aktualna wicemistrzyni świata juniorek. Gdy Kowalczyk przed laty debiutowała w Pucharze Świata, Monika miała 21 dni.
Źródło: Finał, czyli cel osiągnięty
Finał, czyli cel osiągnięty
Poprzedni artykuł
