– 8 marca ubiegłego roku szedłem chodnikiem i w pewnym momencie z całym impetem wleciał na mnie od tyłu młodych chłopak. Byłem reanimowany przez pogotowie ratunkowe. W szpitalu stwierdzono prawostronne pęknięcie czaszki z wylewem. Żonie powiedziano, żeby się już ze mną pożegnała. Przez tydzień byłem w śpiączce. W tym czasie nawiedzał mnie mój proboszcz i namaszczał olejem Świętej Filomeny. Dwa dni po wybudzeniu ze śpiączki wyszedłem do domu. Swoje uzdrowienie zawdzięczam wstawiennictwu Świętej Filomeny. Cały czas noszę przy sobie jej obrazek i go całuję – powiedział „Naszemu Dziennikowi” pan Marcin, mieszkaniec Gniechowic.
Źródło: Dziękczynienie za wstawiennictwo i opiekę Świętej Filomeny
Dziękczynienie za wstawiennictwo i opiekę Świętej Filomeny
Poprzedni artykuł
