Często podkreśla Ksiądz Kardynał wagę wewnętrznego, duchowego zjednoczenia z Panem w posłudze kapłańskiej. Jak udaje się Waszej Eminencji zachowywać życie wewnętrzne w tak burzliwej epoce, jaką dziś przeżywamy w Kościele i w świecie?
– Istotnie żyjemy w bardzo burzliwej epoce. Jednak miłość i radość duchowa, jaką Chrystus obdarza mnie każdego dnia poprzez modlitwę brewiarzową, medytację i nade wszystko poprzez codzienne odprawianie Mszy Świętej, to kotwica dla mojej duszy. To rzecz najważniejsza dla każdego chrześcijanina: podtrzymywać, poprzez życie duchowe, silną więź z Panem, nawet w czasach tak niespokojnych jak dzisiejsze. Nie można przecież dzielić się tym, czego się nie posiada. A dzielenie się Chrystusem to główny obowiązek każdego księdza. Szczególnie mocno doświadczyłem tego, jak ważne jest wewnętrzne życie modlitwy, gdy sam doświadczyłem trudnej sytuacji. W 2001 roku doznałem zawału pnia mózgu i znalazłem się w szpitalu z objawami m.in. paraliżu. Byłem oszołomiony i miałem oczopląs do tego stopnia, że nie byłem w stanie nawet odmawiać brewiarza. Mogłem jednak modlić się na różańcu, więc czyniłem to wielokrotnie w łóżku szpitalnym. Na szczęście od któregoś momentu mogłem powrócić do modlitwy brewiarzowej, a także w kaplicy szpitalnej koncelebrować Mszę Świętą. Byłem z tego powodu bardzo szczęśliwy, bo sprawując Najświętszą Ofiarę, uczestniczymy w ofierze Chrystusa, w Jego cierpieniu. Nie tylko w Jego zmartwychwstaniu, ale właśnie w Jego cierpieniu. Wtedy w szpitalu odczuwałem to silniej niż kiedykolwiek.
Źródło: Pan jest z nami
Pan jest z nami
Poprzedni artykuł
