Po ubiegłotygodniowym spotkaniu szefów państw Unii Europejskiej w Brukseli i po zaakceptowaniu warunków umowy w Radzie Europejskiej mogło się wydawać, że premierowi Borisowi Johnsonowi łatwiej będzie przekonać brytyjski parlament w sprawie brexitu. Tymczasem okazuje się, że niekoniecznie.
– Premier Boris Johnson po sobotnim przegranym głosowaniu w Izbie Gmin wysłał do Unii Europejskiej dwa listy. Pierwszy – do czego był zobligowany – z wnioskiem o kolejne opóźnienie terminu brexitu, ale tego listu nie podpisał, i drugi list, już podpisany, w którym przekonuje, że przesunięcie terminu wyjścia Wielkiej Brytanii ze Wspólnoty byłoby błędem. Ale sprawa się nie kończy, bo w Izbie Gmin cały czas trwa batalia. Premier Boris Johnson ma zatem problem, ale podobnie było z jego poprzedniczką Theresą May, która jako premier raz wyrażała zadowolenie i twierdziła, że wynegocjowana z Unią umowa jest najlepsza z możliwych, po czym w brytyjskim parlamencie wszystko się przewracało. Problemem jest pat parlamentarny i premier Johnson nie ma najmocniejszej pozycji. Czas upływa, a sprawa się ślimaczy bez widoków na dobre rozstrzygnięcie. Jak dotąd nic się nie zmieniło w konstrukcji parlamentarnej. Boris Johnson, będąc zwolennikiem twardego brexitu, próbuje – na różne sposoby – wyjść z tej sytuacji, mając przy tym różne blokady parlamentarne. Czy mu się uda ta gra, czy może dalej będzie trwał ten impas i zakleszczenie, to pokaże czas. Zbyt długo to wszystko trwa, żeby mieć pewność.
Źródło: Gra Borisa Johnsona
Gra Borisa Johnsona
Poprzedni artykuł
