Maronicki kapłan na stałe przebywa w Bejrucie, który, jak mówi, przypomina jedno wielkie obozowisko. „Nie wszyscy przesiedleńcy znaleźli dach nad głową, wielu koczuje na ulicach i śpi w samochodach” – opowiada. Wskazuje, że sytuacja w kraju jest krytyczna, a całkowita zapaść humanitarna to jedynie kwestia czasu. „Zapasów już nie ma, jeśli nie przyjdzie konkretna pomoc z zagranicy, Liban czekają naprawdę mroczne dni” – mówi ks. Chidiac.
Źródło: Nie gaśnie wiara
Nie gaśnie wiara
