Za nami 16 z 28 indywidualnych konkursów obecnego sezonu. Stawkę otwiera rewelacyjny Ryoyu Kobayashi, czyli chłopak, który przed tym rozdaniem nie mógł się pochwalić nawet jedynymi wygranymi zawodami. Ba, na palcach i to jednej ręki mógł policzyć starty udane, czyli zakończone w czołowej dziesiątce. Tymczasem od listopada skacze, ba fruwa jak marzenie, długo na poziomie nieosiągalnym przez rywali. Azjata odniósł już dziewięć zwycięstw, w tym komplet na prestiżowym Turnieju Czterech Skoczni. Dwanaście razy wskakiwał na podium. Ani raz nie wypadł poza czołową dziesiątkę. Długo wydawało się wręcz, że może zdominować sezon w stopniu niewiarygodnym, bo triumfował z taką łatwością, iż zdawało się, że ta jego seria nie zakończy się nigdy. Ryoyu pokazał jednak, że jest tylko człowiekiem i jemu przytrafiły się słabsze występy, ale słowo „słabsze” w jego przypadku brzmi dość specyficznie – bo jak tu mówić „słaby” o kimś, kto w najgorszym swym występie zajmuje siódme miejsce? Nic zatem dziwnego, że Kobayashi zdecydowanie prowadzi w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata. W chwili obecnej ma na koncie aż 1233 punkty i następnego zawodnika wyprzedza aż o 452. Długo za plecami Japończyka znajdował się Piotr Żyła, mający bardzo udane listopad i grudzień. W styczniu złapała go jednak wyraźna zadyszka i wyprzedził go Kamil Stoch. W ostatni weekend, w Sapporo, trzykrotny mistrz olimpijski spadł jednak na pozycję trzecią za Stefana Krafta. Austriak udowodnił w Japonii, że znajduje się w wybornej formie, wszak odniósł tam dwa zwycięstwa, przedłużając swą serię triumfów do trzech (był przecież najlepszy również w Zakopanem). To Kraft traci zatem do Kobayashiego 452 punkty i choć to bardzo dużo – po cichu wierzy, że może uda mu się Japończyka jeszcze dogonić. To oczywiście zadanie szalenie trudne, w którym musiałby liczyć na jakąś wyraźną obniżkę formy Azjaty, być może nawet nierealne.
Źródło: Stoch w pogoni za Kulą
Stoch w pogoni za Kulą
Poprzedni artykuł
