Biało-Czerwoni są liderami tabeli grupy G eliminacji. W sześciu kolejkach zdobyli 13 punktów. Przegrali raz, stracili dwie bramki – obie w nieudanym spotkaniu ze Słowenią. Ona właśnie plasuje się tuż za naszymi, z dwoma punktami straty. Trzy mniej zgromadziła Austria. Dziś naprzeciw podopiecznych Brzęczka stanie najsłabsza w grupie Łotwa, która do tej pory poniosła sześć porażek, strzeliła jedną bramkę, tracąc aż 21. Czyżby zatem Polaków czekał spacerek, w którym, nie wysilając się specjalnie, powinni zdobyć pełną pulę? Tak i nie. Nie, jeśli podejdą do spotkania na zasadzie, że wszystko jest w nim przesądzone i nic złego na pewno się nie stanie. Przestrogą może tu być pojedynek z… Łotwą w Warszawie, w którym nasi długo nie potrafili złamać szyków obronnych rywali i dopiero w 75. minucie Robert Lewandowski rozwiązał worek z bramkami. Jeśli jednak Polacy wyjdą na boisko należcie skoncentrowani i zmobilizowani, jeśli zagrają to, co potrafią, to faktycznie, jedyną niewiadomą starcia w Rydze powinny być rozmiary ich zwycięstwa. Bo ono, tylko ono, jest celem, z jakim Biało-Czerwoni udali się do stolicy Łotwy. Nikt nawet nie wyobraża sobie, by mogli się potknąć, choć oczywiście nikt nie liczy i nie spodziewa się, że rywale poddadzą się już przed pierwszym gwizdkiem sędziego.
Źródło: Tylko zwycięstwo
Tylko zwycięstwo
Poprzedni artykuł
