Czy jest coś, co zaskoczyło Pana Profesora w składzie nowego rządu premiera Mateusza Morawieckiego?
Mało jest zmian w sensie odmłodzenia, odświeżenia składu rządu, które by zaskakiwały. Być może jest to spowodowane chęcią uspokojenia sytuacji, niewchodzenia w ostry konflikt polityczny – przynajmniej do wyborów prezydenckich. Wiemy, że te wybory to w tej chwili priorytet dla rządu Prawa i Sprawiedliwości, które chce te wybory wygrać, bo wiadomo, jak wiele od tego zależy, jeśli chodzi o sprawowanie władzy i wdrażanie kolejnych reform państwa. I to, czyli niewiele zmian, jest chyba największym zaskoczeniem, jeśli chodzi o nowy rząd, bo to, że powstanie nowe superministerstwo, które będzie nadzorowało spółki Skarbu Państwa, to o tym wiedzieliśmy już wcześniej. Oczywiście, jest to bardzo istotna rzecz, natomiast reszta jest pewną kontynuacją. Wydaje się, że w pewnych sferach były oczekiwane zmiany, nowe twarze, nowa dynamika i nowe otwarcie – także w odpowiedzi na zmiany na gruncie sejmowym, gdzie pojawiły się nowe siły polityczne, jak Konfederacja czy Lewica, a co za tym idzie: pojawiły się także potrzeby bardziej ostrego kursu konserwatywnego. Póki co zewnętrznie wygląda, że kierownictwo PiS zmierza w kierunku stabilizacji nakierowanej na to, aby maksymalnie pomóc w kampanii wyborczej ubiegającemu się o reelekcję prezydentowi Andrzejowi Dudzie.
Źródło: Bez rewolucji w rządzie
Bez rewolucji w rządzie
Poprzedni artykuł
