Proces karny, jaki Watchdog wytoczył nadawcy Telewizji Trwam, dotyczy rzekomego nieudostępnienia informacji o wydatkowaniu środków publicznych.Na ostatniej rozprawie kontynuowane było postępowanie dowodowe. Przesłuchiwany był m.in. prezes Watchdoga, który nie potrafił udzielić odpowiedzi na część pytań dotyczących subsydiarnego aktu oskarżenia, o czym mówił mec. Marcin Chodkowski, pełnomocnik Fundacji Lux Veritatis.– W odpowiedzi na moje pytania, które bezpośrednio dotyczyły tego, co się zarzuca członkom zarządu Fundacji, pan prezes nie był w stanie podać żadnych okoliczności faktycznych, które by uzasadniały tak sformułowany akt oskarżenia. Porządkując, nie ma zarzutu dotyczącego zorganizowanej grupy przestępczej, jest zarzut tzw. współsprawstwa, czyli współdziałania wspólnie i w porozumieniu. Zarzut jest sformułowany w taki sposób, że „członkowie zarządu Fundacji, działając wspólnie i w porozumieniu, wydając polecenia innym osobom, swoim podwładnym i współpracownikom, w celu uzyskania korzyści majątkowej i osobistej, nie udzielili informacji publicznej” – zwrócił uwagę prawnik.W ocenie dyrektor finansowej Fundacji Lux Veritatis Lidii Kochanowicz-Mańk, Sieci Watchdog nie chodzi o informację publiczną i przejrzystość, ale o przeciąganie sprawy i budowanie na tym kapitału społecznego i finansowego.Przedstawiciele Fundacji Lux Veritatis mogli dotąd liczyć na modlitewne wsparcie słuchaczy Radia Maryja, którzy gromadzili się przed warszawskim sądem i otaczali modlitwą różańcową rozprawę. Za to wsparcie Fundacja Lux Veritatis bardzo dziękuje i prosi o dalszą modlitwę.
Źródło: Czy chodzi o przeciąganie sprawy?
Czy chodzi o przeciąganie sprawy?
Poprzedni artykuł
