Znajome małżeństwo, młode i na dorobku, jeszcze bez samochodu, poprosiło mnie o pomoc. Miałem akurat wolny dzień, więc zamiast poszukać wśród znajomych dobrego wolontariusza, osobiście wybrałem się z młodym ojcem do szpitala. Wracaliśmy już we czwórkę, z matką i z maleństwem. Chyba nigdy więcej nie wiozłem nikogo z takim wzruszeniem i poczuciem wielkiego zaszczytu.
Źródło: Dziecię nam się narodziło… Nam?
Dziecię nam się narodziło… Nam?
Poprzedni artykuł
