Tak naprawdę jeszcze w połowie grudnia to spotkanie nie wywoływało aż takich emocji, gdyż United znajdował się w totalnym dołku, a PSG kroczyło od zwycięstwa do zwycięstwa – a co za tym idzie, faworyt zdawał się być jeden. 18. dnia tego miesiąca władze MU postanowiły zwolnić trenera Jose Mourinho, wielką gwiazdę światowego futbolu, wciąż nazywającego siebie „The Special One”. W Manchesterze mu jednak nie wyszło. Zespół grał źle, tracił punkty, na dodatek relacje szkoleniowca z podopiecznymi należały do, mówiąc delikatnie, kiepskich. Po 24 godzinach włodarze wielokrotnego mistrza Anglii powierzyli zespół Ole Gunnarowi Solskjaerowi, prowadzącemu do tej pory FK Molde – swemu byłemu piłkarzowi. Norwega zatrudniono do końca sezonu, dając sobie czas na znalezienie odpowiedniego fachowca. W piłce, w sporcie, w życiu nie ma czarodziejskich różdżek, ale po przyjściu Solskjaera w United w jednej chwili zmieniło się dosłownie wszystko. Norweg błyskawicznie dotarł do piłkarzy i znalazł z nimi wspólny język. Poukładał ich na boisku, wskazał, jak powinni grać, jakie założenia realizować… Niby proste, niby podstawy sztuki, ale do tej pory mieli z tym problem. Efekty przeszły najśmielsze oczekiwania. Drużyna pod wodzą Solskjaera zremisowała jeden mecz w Premier League. Osiem pozostałych wygrała. Przeszła dwie rundy Pucharu Anglii. Osiem goli w tych spotkaniach uzyskał Paul Pogba, który pokłócony z Mourinho myślał wcześniej o szybkiej zmianie klubu. – Wróciły uśmiech i radość z gry – przyznał Francuz i trudno o lepszy komentarz do tego, co się wydarzyło.
Źródło: Hit w Manchesterze
Hit w Manchesterze
Poprzedni artykuł
