Lech Wałęsa nie skakał przez żaden płot, tylko go przywieźli do Stoczni – mówił Leszek Miller w rozmowie z Janem Kulczykiem. Później z tych słów się wycofał…
Wałęsa, a właściwie o Wałęsie stworzono legendę, która miała go wysunąć na czoło działaczy strajkowych w Stoczni Gdańskiej w sierpniu 1980 roku. Niewątpliwie miał on kwalifikacje, aby być liderem wiecowym, i to właśnie wykorzystano. Przecież osławione przeskoczenie muru przez Wałęsę od początku traktowano z przymrużeniem oka. W publikacjach, które się ukazały, przebadano – w miarę dokładnie – jego biogram i dokonania z okresu strajku i jest tam powiedziane, że wersja, którą potwierdza w rozmowie z Kulczykiem Leszek Miller, mówiąc, że z informacji, jaką przekazał mu nieżyjący już komandor Marynarki Wojennej, wynika, że tak naprawdę Wałęsę przywieźli do stoczni, jest prawdziwa. Zwłaszcza że Wałęsa przybył do stoczni i dołączył do strajku dosyć późno. To wszystko się scala w jedną całość i obala mit, jaki wyrósł wokół Wałęsy jako przywódcy; potwierdza też, że Lech Wałęsa – legenda o nim – zwłaszcza później – w okresie stanu wojennego, była potrzebna i rozwijana.
Źródło: Mit dawno obalony
Mit dawno obalony
Poprzedni artykuł
