Prawo do wolności słowa i wyrażania opinii jest podstawowym prawem. Czy zatem można w nie ingerować bez podstaw? Pytam o to w kontekście ograniczania wyrażania opinii urzędującemu prezydentowi Stanów Zjednoczonych…
– Każde ograniczenie prawa winno mieć istotne uzasadnienie. W tym wypadku jest to coś niebywałego, bo oto przywódca najważniejszego państwa, mającego wpływ na wszystko, co dzieje się w świecie, zostaje pozbawiony głosu. Co więcej, tego głosu zostaje pozbawiony jako urzędujący prezydent, i tylko dlatego, że ktoś stwierdza, iż jego wypowiedzi są niewłaściwe, niepoprawne politycznie. To, czego wszyscy jesteśmy świadkami w odniesieniu do Donalda Trumpa, jest czymś nieprawdopodobnym. Myślę, że w tle pojawia się tu jakiś „trzeci brat”, który próbuje kontrolować sytuację.
Źródło: Nie ma polityki bez etosu
Nie ma polityki bez etosu
