Jak to możliwe i o czym to świadczy, że w imieniu Sądu Najwyższego nikt wczoraj nie stawił się w Trybunale Konstytucyjnym na rozprawie na temat sporu kompetencyjnego?
– I prezes Sądu Najwyższego prof. Małgorzata Gersdorf w piśmie do Trybunału Konstytucyjnego zakwestionowała prawo Trybunału w składzie, który wczoraj orzekał, do rozstrzygania sprawy, twierdząc, że „utracił możliwość rzetelnego wykonywania funkcji powierzonych mu przez ustrojodawcę”. Bez jakichkolwiek racji podniosła argumenty, które do tej pory podnosiła wyłącznie opozycja, czyli o tzw. sędziach dublerach, których wyłączenia w trakcie tego postępowania też zażądał Sąd Najwyższy. Zresztą I prezes Sądu Najwyższego podniosła nieprawidłowości obsady Trybunału Konstytucyjnego, kwestionując jego prawomocność. Tymczasem nie ma ku temu jakichkolwiek podstaw prawnych, a Sąd Najwyższy powinien przestrzegać prawa i prawo wykonywać. Natomiast niestawienie się przedstawiciela Sądu Najwyższego na rozprawie pod pretekstami, które wskazała prof. Małgorzata Gersdorf, jest zupełnie nieuzasadnione, mało tego, takie stanowisko wskazuje na daleko idącą nieodpowiedzialność I prezesa Sądu Najwyższego. Chodzi o to, że kwestionowanie prawomocności konstytucyjnego organu państwa przez drugi – bardzo istotny organ władzy sądowniczej – jest skandalem.
Źródło: Psucie państwa
Psucie państwa
