Dobiega końca realizacja gazociągu Baltic Pipe, przymierzamy się także do budowy elektrowni atomowej, jest nawet wyznaczona lokalizacja – Choczewo w północnej Polsce. I choć Bruksela wydaje się nam kibicować i zapowiada wsparcie finansowe projektów dotyczących elektrowni gazowych czy atomowych, to Niemcy protestują…
– To jest kolejny przykład braku solidarności Niemiec z Polską w kwestiach energetycznych. Tym samym Niemcy pokazują, że wyłącznie patrzą przez pryzmat swojego interesu i korzyści, jakie ewentualnie będą czerpać w perspektywie kolejnych lat z gazociągu Nord Stream i z zakupu oraz handlu rosyjskim gazem na terenie Unii Europejskiej. Zapewne realizacja projektów aktualnie przeprowadzanych przez Polskę – Baltic Pipe plus elektrownia atomowa – zaburzają plany i psują ten interes Niemcom. I to jest chyba główny powód oprotestowania naszych inicjatyw. Aczkolwiek nie ma powodów, bo skoro Niemcy mogą rozprowadzać gaz na terytorium Unii Europejskiej, to znaczy, że energia pozyskiwana z tego źródła jest uznawana za czystą i ekologiczną. Natomiast Niemcy, którzy zamykają swoje elektrownie atomowe, widocznie uważają, że wszyscy powinni pójść w ich ślady. Co ciekawe, ta energia była uznawana przez Berlin za czystą, co więcej – również na Polskę była wywierana presja, aby odchodząc od energetyki opartej na węglu, nasz kraj skorzystał z innych możliwości pozyskiwania energii – właśnie z elektrowni jądrowych. W momencie kiedy próbujemy to realizować, są nam przez Niemcy rzucane kłody pod nogi – pomimo wstępnej zgody Komisji Europejskiej i raczej pozytywnego przyjęcia naszego wniosku. To pokazuje, że nasze dobre sąsiedztwo od strony Niemiec wygląda dość słabo.
Źródło: Samobójcza polityka Unii Europejskiej
Samobójcza polityka Unii Europejskiej
