Jak Pan odbiera doniesienia „Gazety Wyborczej” na temat rozmów prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego?
– Najprościej wystarczyłoby powiedzieć, że jaka gazeta, taka afera. Jak wcześniej zapowiadano – podgrzewając atmosferę – nagrania z Nowogrodzkiej i informacje rzekomo tam zawarte miały być rewelacyjne, przełomowe, miały nawet wstrząsnąć sceną polityczną, tymczasem nie ma tam nic nadzwyczajnego. Mnie jednak przeraża co innego – mianowicie mówimy tu o czymś, co jest wolnym rynkiem, natomiast osobiście wolałbym, żeby szefowie partii czy w ogóle politycy zajmowali się polityką, a więc tym, do czego zostali powołani. Chodzi o to, żeby partie polityczne nie przeistaczały się w podmioty gospodarcze, a budowę wieżowców, czyli tzw. deweloperkę oddali w ręce fachowcom – przedsiębiorcom, biznesmenom. Jeśli jest odwrotnie, to mnie to przeraża.
Źródło: „Wuzetki” droga na skróty
„Wuzetki” droga na skróty
Poprzedni artykuł
