„25 lipca 1944 roku wraz z oddziałem liczącym kilkudziesięciu żołnierzy dotarłem do skraju niemienickiego lasu i zbliżałem się do wzgórza 243, które zgodnie z planem wyznaczone było na koncentrację oddziałów partyzanckich. Miejsce to już jednak zajmowały baterie niemieckiej artylerii. Niemieckie wojsko rozciągało już sieć telefoniczną. Konne patrole wroga penetrowały teren. Poruszanie się partyzantów wśród zmasowanych tu oddziałów hitlerowskich było bardzo niebezpieczne. Mimo jednak takiej sytuacji oddział, w którym byłem, po rozbiciu się na małe grupki przedarł się pod osłoną nocy na nowe stanowiska, wyznaczone w pobliżu Szkoły Podstawowej w Krakowskim Przedmieściu. Stąd dokonywano wypadów na patrole wroga, gdyż podjęcie większej walki było niemożliwe. Szczególną uwagę oddział ten, ukryty w zabudowaniach koło szkoły, zwrócił na połączenia telefoniczne punktów obserwacyjnych wroga z rozmieszczonymi dookoła bateriami artylerii. Partyzanci przecinali połączenia telefoniczne i likwidowali uwijających się przy ich naprawie telefonistów. Baterie wroga musiały zamilknąć z powodu braku połączenia z punktami obserwacyjnymi.
Źródło: W lochu ze szczurami
W lochu ze szczurami
Poprzedni artykuł
