Kolejni politycy w tym Manfred Weber, wiceszef współrządzącej Niemcami CSU, czy francuski sekretarz stanu ds. europejskich Clément Beaune krytykują projekt Nord Stream 2. To oczywiście dobrze, ale jakie te głosy mają znaczenie i czy ta krytyka nie pojawia się za późno?
Nie przeceniałbym znaczenia wystąpień polityków wymienionych przez pana redaktora. Manfred Weber to wprawdzie zastępca przewodniczącego bawarskiej Unii Chrześcijańsko-społecznej (CSU), ale nie jest to polityk, którego głos jest decydujący w Niemczech. Zresztą w związku ze sprawą próby otrucia Aleksieja Nawalnego – wstrzymania realizacji projektu Nord Stream 2 – domagają się pojedynczy politycy wszystkich znaczących partii – Zielonych, socjaldemokratów (SPD), Unii Chrześcijańsko-Demokratycznej (CDU). Nie oznacza to jednak, że kierownictwa partii niemieckiego establishmentu odrzucą realizowaną od piętnastu lat inwestycję. Z kolei Clément Beaune, członek partii Republika w Marszu (LREM) prezydenta Emmanuela Macrona, jest od lat wyrazicielem najbardziej prounijnego nurtu we francuskiej polityce. Dlatego wyrażane przez niego zastrzeżenia do Gazociągu Północnego związane są raczej z dążeniem do podporządkowania tego projektu unijnym przepisom antymonopolowym.
Źródło: Zachodnia hipokryzja wobec Norde Stream 2
Zachodnia hipokryzja wobec Norde Stream 2
Poprzedni artykuł
