W ostatnim czasie ożywiły się ataki aktywistów na rolników i hodowców zwierząt. Czym są spowodowane i czego tak naprawdę dotyczą?
– Przed wyborami parlamentarnymi żaden polityk nie chce iść na wojnę z rolnikami, dlatego tematy zakazów, ograniczeń i likwidacji nie były w kampanii poruszane. Tak się jednak składa, że mamy prawie miesiąc od czasu, gdy wybraliśmy nowy parlament, i temat ten znów powraca. Aktywiści ekologiczni mają wręcz fanatyczne podejście do tematu rolnictwa, a przy tym mają potężne pieniądze, które ochoczo wydają na walkę z wieloma sektorami gospodarki rolnej. W Warszawie rozpoczęli dużą kampanię propagandową, pojawiły się billboardy, płachty reklamowe na ścianach budynków. Co więcej, te środowiska mają wsparcie lewicowych celebrytów i wąskiej grupy dziennikarzy. I taka zorganizowana armia lobbystów zaczyna właśnie docierać do polityków. Z moich informacji jednak wynika, że niewielu z nich chce być twarzą organizacji pseudoekologicznych. Ci, którzy stali się nimi w poprzedniej kadencji, nie dostali się do parlamentu. Ten zielony front – po raz kolejny – nie tylko próbuje zniszczyć przemysł futrzarski i hodowców z nim związanych, ale także inne obszary polskiego rolnictwa, jak hodowlę drobiu, produkcji jaj czy mleka. Im wcale nie chodzi o futra, tylko o ograniczenie hodowli zwierząt w ogóle, bo to ich zdaniem jest „nieludzkie”. Byłoby dobrze, żeby przy ustawie antyaborcyjnej było tak duże zaangażowanie prawicowych polityków… Cóż, najwyraźniej wygląda na to, że aborcja jest ludzka.
Źródło: „Zielone” lobby w natarciu
„Zielone” lobby w natarciu
Poprzedni artykuł
