Przed jego rozpoczęciem niemal wszyscy byli pewni, że obaj tenisiści zafundują kibicom niezapomniane widowisko. Może nie takie jak przed siedmiu laty, gdy w finale rozgrywanej w Melbourne imprezy spędzili na korcie pięć godzin i 53 minuty, tocząc jeden z najbardziej niewiarygodnych pojedynków w historii, ale oczekiwania były ogromne. Obaj wielcy rywale to tenisowe ikony po „przejściach”. Wielcy mistrzowie, którzy w ostatnich latach upadali i się podnosili, przeżywając przeróżne problemy – ze zdrowiem, formą. W tegorocznej odsłonie Australian Open grali jednak tak, jak do tego przyzwyczaili – wybornie. Szczególnie Hiszpan, który w drodze do finału nie stracił nawet jednego seta.
Źródło: Djoković królem Melbourne
Djoković królem Melbourne
